Przejdź do głównej zawartości

Głębokość dźwięku

Eksperymentalne projekty muzyczne mają to do siebie, że brzmią świeżo i nowocześnie nawet po upłynięciu kilkudziesięciu lat. W przypadku ambientowego albumu "Deep Listening" Pauline Oliveros z 1989 roku możemy mówić o doświadczeniu zjawiska "retro future".






Z góry pragnę zaznaczyć, że za fankę ambientu się broń Boże nie uważam, ale jestem "skazana" na sporadyczny kontakt z tym gatunkiem muzyki przez mojego tatę. I chociaż nie spędzam swoich wieczorów na wsłuchiwanie się w ambientowe dźwięki to muszę przyznać, że pomysły niektórych twórców są naprawdę rewolucjonizujące i godne podziwu. A przecież nic nie napędza do przodu równie prędko i efektywnie co eksperyment.

Pauline Oliveros urodziła się w 1932 roku w Stanach Zjednoczonych, a swoje pierwsze muzyczne eksperymenty zaczęła nagrywać w wieku 21. lat. Jej chyba najpopularniejszy projekt powstał jednak w 1988 roku w kolaboracji z Dempsterem oraz Panaiotis i nosił nazwę "Deep Listening". Nazwa nie jest jednak wcale metaforą, a można odczytać ją dosłownie, ponieważ muzyka została nagrana w ogromnej cysternie na wodę umieszczonej 14 stóp (ponad 4 metry) pod ziemią w Port Townsend w Waszyngtonie. Sama pomysłodawczyni opisała ten koncept w następujący sposób: "To estetyka oparta na zasadach improwizacji, muzyki elektronicznej, rytualności, nauki oraz medytacji. Została stworzona w celu inspiracji zarówno doświadczonych jak i niedoświadczonych artystów, żeby nauczyli się sztuki słuchania oraz dostosowywania się do zewnętrznych warunków jako soliści oraz część zespołu". Co tak wyjątkowego jest w podziemnej cysternie na wodę? To, że dźwięk rozchodzi się w niej z charakterystycznym pogłosem. I to nie byle jakim, bo wartość ta wynosi aż 45 sekund. Oznacza to, że każdy dźwięk musi być dokładnie zaplanowany, gdyż roznosić się będzie w przestrzeni przez prawie minutę. Pozwala to także jednak na skomponowanie skomplikowanych sekwencji za pomocą nielicznych instrumentów, gdyż poszczególne dźwięki będą nachodziły na siebie. Warto zaznaczyć, że wydany w 1989 roku album "Deep Listening" był nagrany na żywo, a więc jakiekolwiek duble nie wchodziły w rachubę.



Fani ambientu na pewno dobrze znają ten album, ale jakie podejście mam do niego jako osoba zupełnie nie mająca nic wspólnego z tym gatunkiem muzyki? Na pewno słucham z zaciekawieniem, a wizja industrialnej, klaustrofobicznej i nieco przerażającej przez to podziemnej cysterny, dodaje swoistego "smaku" dźwiękom, które wydostają się z głośników. Osobiście kojarzy mi się to bardzo z klimatem Davida Lyncha, coś w stylu filmu "Głowa do Wycierania" z 1977 roku. Pauline Oliveros udowodniła, że eksperymentalne podejście do swojego gatunku przyciągnie do projektu nawet entuzjastów innych gatunków. Nie ma bowiem nic bardziej interesującego i inspirującego niż innowacyjność, która napędza innych artystów do większej swobody twórczej w swoich dziedzinach.

Komentarze