Dziś w Ameryce country darzone jest tylko troszkę większym szacunkiem niż u nas disco-polo. Nic dziwnego - artyści tego gatunku śpiewają głównie wtórne piosenki o swoim pick-upie, piwie i złamanym przez blondynkę z baru sercu. Ale co gdyby cofnąć się w czasie?
Nie bez przyczyny muzyka country zasługuje na więcej szacunku niż disco-polo. Kiedyś bowiem reprezentowała sobą naprawdę wysoki poziom, a utwory legend tego gatunku były następnie brane na warsztat przez największych rockmanów świata. Słowo "country" nie oznacza nic innego jak "wieś" i właśnie o tym miała opowiadać ta muzyka, wywodząca się z bluesa i amerykańskiego folku. Jej korzenie sięgają lat 20. ubiegłego wieku. Był to okres, w którym ludziom (zwłaszcza na Południu, skąd pochodziło najwięcej artystów tego gatunku) nie żyło się najlepiej. Wszechobecna bieda doprowadzała do rozpaczy, pijaństwa, a nawet zmuszała do sięgnięcia po broń. Oprócz tego na biednych Południowców, tak jak na każdego z nas, czyhały zasadzki w postaci problemów w pracy, złamanego serca i perypetii rodzinnych. Jak wiadomo muzyka to najlepszy środek na rozładowanie negatywnych emocji, ale także świetny sposób na zabawę. I tak właśnie powstało country.
Teksty piosenek country opowiadały o codzienności zwyczajnego, zmęczonego życiem, zapracowanego i biednego Południowca. To właśnie czyni z tej muzyki tak wyjątkowy gatunek - jest prosta, szczera, wzruszająca i łatwo się z nią utożsamić większości ludzi. Przy okazji może być czymś na wzór historycznej kroniki, bo śledząc teksty artystów country można wywnioskować z czym w danym okresie borykała się ludność pochodząca z nizin społecznych w USA.
Jestem wielką fanką tego gatunku, chociaż nie zawsze tak było. Do tej niezwykłej muzyki, który przenosi mnie w czasie na wielkie amerykańskie równiny do świata kowbojów, szeryfów i rodeo, przekonał mnie Johnny Cash. Ale zanim przedstawię jego osobę, warto wspomnieć także o innych wielkich artystach country.
Przede wszystkim nie można zapomnieć o Hanku Williamsie. Urodził się w 1923 roku w Alabamie i podczas swojego krótkiego życia (zmarł w 1953 roku po nocy mocno zakrapianej alkoholem) doczekał się statusu legendy. Późniejsi artyści, nie tylko muzyki country, regularnie go coverowali i robią to po dziś dzień. Wszystko to zasługa jego ponadczasowych tekstów oraz czystego głosu, którym lubił również jodłująco zawodzić.
Fani Beatlesów na pewno kojarzą piosenkę, którą Ringo Starr śpiewał na albumie "Help!" z 1965 roku - "Act Naturally". Opis historii chłopaka, który niedługo osiągnie sukces i sławę nie jest jednak wcale popisem talentu Johna Lennona i Paula McCartneya. Oryginalnie piosenka ta została napisana przez Johnny'ego Russella oraz Voniego Morrisona, a nagrał ją urodzony w 1929 roku teksańczyk Buck Owens na dwa lata zanim zrobili to Beatlesi.
Wspomnieć należy także o Erneście Tubbie, zwanym "Teksańskim Trubadurem". Ernest urodził się w 1914 roku i został zapamiętany jako prekursor stylu honky-tonk w muzyce dzięki piosence "Walking The Floor Over You" z 1941 roku. Honky-tonk to nic innego jak rodzaj baru popularnego na Południu USA. To właśnie w takich barach, grając muzykę do piwa i tańców, swoją karierę rozpoczynało mnóstwo gwiazd country - między innymi Jimmie Rodgers, Loretta Lynn, Patsy Cline.
To właśnie na Loretcie Lynn chcę jeszcze zatrzymać się na chwilę. Ta urodzona w 1932 roku w Kentucky piosenkarka była najstarszą córką biednego górnika. Wyszła za mąż w wieku zaledwie 15 lat za Olivera Lynna, którego znała tylko miesiąc i przeniosła się z nim do stanu Waszyngton. Tam urodziła mu szóstkę dzieci i po cichu tworzyła muzykę do szuflady. Jednak gdy mąż podarował jej w 1953 roku gitarę, nauczyła się na niej grać i za jego poradą założyła zespół. Pierwszą piosenkę wydała w 1960 roku. Najbardziej znana jest prawdopodobnie z poruszającego, autobiograficznego utworu "Coal Miner's Daugher".
Skoro przy kobietach jesteśmy to grzechem byłoby nie wspomnieć o kultowej Dolly Parton. Dolly urodziła się w 1946 roku w Tennessee i tworzy muzykę od 1967 roku. To nie tylko posiadaczka wspaniałego głosu, ale także wielka tekściarka - to ona odpowiedzialna jest za fenomenalną piosenkę "Jolene" i to właśnie ona napisała utwór "I Will Always Love You" na płytę z 1974 roku, i który to ponownie stał się wielkim hitem dzięki Whitney Houston w roku 1992. Dolly bardzo często współpracowała także z Porterem Wagonerem - muzykiem country pochodzącym z Missouri, prowadzącym słynnego "The Porter Wagoner Show" z przełomu lat 60. i 70., gdzie występowały największe gwiazdy country tego okresu.
Na sam koniec zostawiam mojego ukochanego Johnny'ego Casha - osobę, która absolutnie przekonała mnie do muzyki country. Co tak wyjątkowego jest w tym urodzonym w 1932 roku w Arkansas muzyku? Przede wszystkim jest to głos - głęboki, przeszywający, taki, którego nie sposób zapomnieć. Cash był także odludkiem (jak ja) i roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości i mroku. Nie chodził w pstrokatych kostiumach jak Porter Wagoner i nie uśmiechał się na każdym zdjęciu jak Hank Williams. Jego ulubionym kolorem był czarny, a w swojej twórczości bardzo dużo miejsca poświęcał skazańcom i życiu w więzieniu. Nie była to jedynie metafora - od późnych lat 50. Cash jeździł po więzieniach i wykonywał tam swoje piosenki na żywo przed skazańcami. Jego styl w porównaniu z innymi utworami tego gatunku wydaje się być stonowany, elegancki, a nawet nieco mroczny.
Na koniec pragnę dodać, że gwiazdy country imprezowały o wiele ciężej od gwiazd rocka - potwierdził to sam Keith Richards z The Rolling Stones w swojej autobiografii. I pomimo tego jak źle postrzegany jest obecnie ten gatunek muzyczny, warto zagłębić się w jego historię, gdyż okazuje się, że jest niezwykle różnorodny, ciekawy i pozwala cofnąć się w czasie, zabierając nas w muzyczną wycieczkę po dzikim zachodzie znanym nam z klasycznych westernów.
Nie bez przyczyny muzyka country zasługuje na więcej szacunku niż disco-polo. Kiedyś bowiem reprezentowała sobą naprawdę wysoki poziom, a utwory legend tego gatunku były następnie brane na warsztat przez największych rockmanów świata. Słowo "country" nie oznacza nic innego jak "wieś" i właśnie o tym miała opowiadać ta muzyka, wywodząca się z bluesa i amerykańskiego folku. Jej korzenie sięgają lat 20. ubiegłego wieku. Był to okres, w którym ludziom (zwłaszcza na Południu, skąd pochodziło najwięcej artystów tego gatunku) nie żyło się najlepiej. Wszechobecna bieda doprowadzała do rozpaczy, pijaństwa, a nawet zmuszała do sięgnięcia po broń. Oprócz tego na biednych Południowców, tak jak na każdego z nas, czyhały zasadzki w postaci problemów w pracy, złamanego serca i perypetii rodzinnych. Jak wiadomo muzyka to najlepszy środek na rozładowanie negatywnych emocji, ale także świetny sposób na zabawę. I tak właśnie powstało country.
Teksty piosenek country opowiadały o codzienności zwyczajnego, zmęczonego życiem, zapracowanego i biednego Południowca. To właśnie czyni z tej muzyki tak wyjątkowy gatunek - jest prosta, szczera, wzruszająca i łatwo się z nią utożsamić większości ludzi. Przy okazji może być czymś na wzór historycznej kroniki, bo śledząc teksty artystów country można wywnioskować z czym w danym okresie borykała się ludność pochodząca z nizin społecznych w USA.
Jestem wielką fanką tego gatunku, chociaż nie zawsze tak było. Do tej niezwykłej muzyki, który przenosi mnie w czasie na wielkie amerykańskie równiny do świata kowbojów, szeryfów i rodeo, przekonał mnie Johnny Cash. Ale zanim przedstawię jego osobę, warto wspomnieć także o innych wielkich artystach country.
Przede wszystkim nie można zapomnieć o Hanku Williamsie. Urodził się w 1923 roku w Alabamie i podczas swojego krótkiego życia (zmarł w 1953 roku po nocy mocno zakrapianej alkoholem) doczekał się statusu legendy. Późniejsi artyści, nie tylko muzyki country, regularnie go coverowali i robią to po dziś dzień. Wszystko to zasługa jego ponadczasowych tekstów oraz czystego głosu, którym lubił również jodłująco zawodzić.
Fani Beatlesów na pewno kojarzą piosenkę, którą Ringo Starr śpiewał na albumie "Help!" z 1965 roku - "Act Naturally". Opis historii chłopaka, który niedługo osiągnie sukces i sławę nie jest jednak wcale popisem talentu Johna Lennona i Paula McCartneya. Oryginalnie piosenka ta została napisana przez Johnny'ego Russella oraz Voniego Morrisona, a nagrał ją urodzony w 1929 roku teksańczyk Buck Owens na dwa lata zanim zrobili to Beatlesi.
Wspomnieć należy także o Erneście Tubbie, zwanym "Teksańskim Trubadurem". Ernest urodził się w 1914 roku i został zapamiętany jako prekursor stylu honky-tonk w muzyce dzięki piosence "Walking The Floor Over You" z 1941 roku. Honky-tonk to nic innego jak rodzaj baru popularnego na Południu USA. To właśnie w takich barach, grając muzykę do piwa i tańców, swoją karierę rozpoczynało mnóstwo gwiazd country - między innymi Jimmie Rodgers, Loretta Lynn, Patsy Cline.
To właśnie na Loretcie Lynn chcę jeszcze zatrzymać się na chwilę. Ta urodzona w 1932 roku w Kentucky piosenkarka była najstarszą córką biednego górnika. Wyszła za mąż w wieku zaledwie 15 lat za Olivera Lynna, którego znała tylko miesiąc i przeniosła się z nim do stanu Waszyngton. Tam urodziła mu szóstkę dzieci i po cichu tworzyła muzykę do szuflady. Jednak gdy mąż podarował jej w 1953 roku gitarę, nauczyła się na niej grać i za jego poradą założyła zespół. Pierwszą piosenkę wydała w 1960 roku. Najbardziej znana jest prawdopodobnie z poruszającego, autobiograficznego utworu "Coal Miner's Daugher".
Skoro przy kobietach jesteśmy to grzechem byłoby nie wspomnieć o kultowej Dolly Parton. Dolly urodziła się w 1946 roku w Tennessee i tworzy muzykę od 1967 roku. To nie tylko posiadaczka wspaniałego głosu, ale także wielka tekściarka - to ona odpowiedzialna jest za fenomenalną piosenkę "Jolene" i to właśnie ona napisała utwór "I Will Always Love You" na płytę z 1974 roku, i który to ponownie stał się wielkim hitem dzięki Whitney Houston w roku 1992. Dolly bardzo często współpracowała także z Porterem Wagonerem - muzykiem country pochodzącym z Missouri, prowadzącym słynnego "The Porter Wagoner Show" z przełomu lat 60. i 70., gdzie występowały największe gwiazdy country tego okresu.
Na sam koniec zostawiam mojego ukochanego Johnny'ego Casha - osobę, która absolutnie przekonała mnie do muzyki country. Co tak wyjątkowego jest w tym urodzonym w 1932 roku w Arkansas muzyku? Przede wszystkim jest to głos - głęboki, przeszywający, taki, którego nie sposób zapomnieć. Cash był także odludkiem (jak ja) i roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości i mroku. Nie chodził w pstrokatych kostiumach jak Porter Wagoner i nie uśmiechał się na każdym zdjęciu jak Hank Williams. Jego ulubionym kolorem był czarny, a w swojej twórczości bardzo dużo miejsca poświęcał skazańcom i życiu w więzieniu. Nie była to jedynie metafora - od późnych lat 50. Cash jeździł po więzieniach i wykonywał tam swoje piosenki na żywo przed skazańcami. Jego styl w porównaniu z innymi utworami tego gatunku wydaje się być stonowany, elegancki, a nawet nieco mroczny.
Na koniec pragnę dodać, że gwiazdy country imprezowały o wiele ciężej od gwiazd rocka - potwierdził to sam Keith Richards z The Rolling Stones w swojej autobiografii. I pomimo tego jak źle postrzegany jest obecnie ten gatunek muzyczny, warto zagłębić się w jego historię, gdyż okazuje się, że jest niezwykle różnorodny, ciekawy i pozwala cofnąć się w czasie, zabierając nas w muzyczną wycieczkę po dzikim zachodzie znanym nam z klasycznych westernów.

Komentarze
Prześlij komentarz